Blog > Komentarze do wpisu
czekasz wciąż czekasz? Ja juz nie czekam...

To chyba prawda ze czlowiek całe zycie na coś czeka. Mysli o tym co sie ma zdarzyć, planuje w jaki sposób załatwi ważna sprawę, zastanawia sie nad mozliwymi niespodziankami losu paradoksalnie sprawiajac ze przestaja one nimi być... Przez ostatnie kilka dni dreczył mnie jakis niepokój, smutek cos w stylu jesienniej depresji  ciagle zastanawiałam sie  skad wynika ten mój humor. I wymysliłam;) W ciagu ostatniego tygodnia, dwóch nie wydarzylo sie nic na co mogłam czekać, o czym mogłam mysleć z niecierpliwością, planować, marzyć... Zauważyłam ze dotychczas nie zyłam tym co jest teraz wokoł mnie, wstajac rano  czesciej myslałam o dniu który ma nadejśc niz o tym który własnie nadszadł. Myslałam o tym co ma sie wydarzyc jutro, pojutrze. Pametam doskonale jak jeszcze przed wyjazdem do Londynu czekalam na to cały rok. Ciagle myslałam ze to co dzieje sie teraaz wokól mnie to tak jakby tylko chwila, moment który przyspiesza tylko mój wyjazd, ze nawet jak jest mi źle to "przeciez wyjeżdzam niedługo..."  A ostatnio złapałam sie na tym, że zaczełam mysleć o tym ,że moze niedługo za rok, póltora wróce do Polski i o zgrozo zaczełam na to czekać! przez blisko dwa dni chodziłam w lekkim zawieszeniu na ten temat... po czym stwierdzialam ze nie mogę tak mysleć, robić. Ze powinnam zyc tym co sie dzieje tu i teraz a nie tym co bedzie sie dzialo za rok dwa. Mysle, że juz bardzo dawno wiedzialam o tym ze nie powinnam w taki sposób podchodzic do zycia, a jednak wciaz to robiłam. Chyba stad wynikala czasem moja frustaracja. Przed wyjazdem z Polski postanowiłam sobie ze wszystkie smutki, ze takie podejscie do zycia tzw. "co by bylo gdyby..." i "co bedzie gdy" zostawiam za drzwami. Dotychczas mi sie to nawet udawalo, zyłam sobie praca, spotkaniami ze znajomymi, wyjsciami do kina, do pubu. A potem dopadly mnie te mysli.  Mysle, że jednak musi cos w tym być ludziom chyba z natury latwiej zyc spedzajac godziny na mysleniu o tym co bedzie gdy mnie juz tu nie bedzie... a nie na tym co zrobic zeby mi było teraz lepiej tu i teraz! Postanowiłam wiec przestac tylko mysleć postanowiłam zaczac działać;) Chciałabym kazdego dnia sprawic sobie jakaś przyjemnośc... hmmm dlaczego nie? jezeli potrafiłam przed dłuzy czas mojego  dotychczas zycia mysleć o problemach, zastnawiac sie nad  tym co bedzie gdy stanie sie jeszcze gorzej badź gdy cos mi sie nie uda... teraz powinnam nauczyc sie mysleć wiecej o dobrych, przyjemnych mozna rzec nawet optymistycznych rzeczach. Bardzo czesto przed zasnieciem myslałam o minionym dniu o tym co spotkalo mnie smutnego wesołego. Czesto te moje czuwanie konczylo sie na rozmyslaniu o tym dlaczego tak sie stalo a nie inaczej i co sie jeszcze moze zdarzyc. Wczoraj chyba poraz pierwszy w zyciu pomysłalam o tym ze jestem teraz nad morzem, że leze na plazy a wokol mnie jest spokoj cisza. Oj jak błogo bylo mi zasnac otulona takimi marzeniami. To o niebo przyjemnniejsze niz zastanawianie sie dlaczego moja kolezanka z pracy byla dzisiaj dla mnie taka niemiła... 

    

niedziela, 15 października 2006, dorocia22